Cześć!
Czy Wam majówka minęła równie szybko jak mi? Jedno czy dwa mrugnięcia okiem i już po wolnym... Powiem Wam (chociaż wydaje mi się, że w zeszłym roku o tym wspominałam), że jestem chyba jedyną osobą która nie lubi maja. Wywołuje on u mnie jakieś rozstrojenie i złe samopoczucie. Przez chodzenie w kratkę do pracy wypadam z trybu dziennego, ptaki nie dają spać rano, a bez i akacja powoduje wzmożone kichanie i katar u mojego męża... Tak więc z utęsknieniem czekam na czerwiec, a co za tym idzie- na mój 2 tygodniowy urlop :) Przechodząc do sedna- dzisiaj mowa będzie o matowym i transparentnym pudrze matującym od Lily Lolo Flawless Matte. Jeśli jesteście ciekawi jak się sprawdził to zapraszam do dalszej części wpisu.